Wraca stare - Polemika

2 marca 2005


   Tekst jest polemiką do artykułu Wraca stare

 

   Troszkę historycznie co by wziąć w obronę menedżerów.
   
   Na początku truizm: Procesów nie wymyślili informatycy, co więcej nie wymyślili ich menedżerowie...Procesy w świecie ludzi istnieją tak długo jak długo istnieje ludzkość. Trywialne, ale warto pamiętać bo nie zachęca do branżowych kłótni ;)
   
   Skupmy się zatem na szczególnej grupie procesów wśród ludzi, na procesach wytwórczych dóbr lub usług.
   
   Do pierwszej rewolucji przemysłowej w cywilizacji dominowały zakłady rzemieślnicze, gdzie jedna osoba zazwyczaj mistrz danego rzemiosła (np. kowal, płatnerz) czasem wspomagany przez czeladników był odpowiedzialny za cały proces wytwarzania danego dobra - od początku, zgromadzenia surowców, do końca czyli dostarczenia klientowi określonego dobra. Jedna osoba odpowiada za cały proces - czyli za zorganizowany zespół działań mających zdefiniowany wkład i rezultat, początek i koniec, które razem tworzą wartość dla konsumenta. (1)
   
   Okiem informatycznym zakład taki stanowił jakby swoisty obiekt, podsystem ze swoimi wejściami i wyjściami. Cały przebieg produkcji był zarządzany z jednego miejsca (mistrz) sam proces mimo, że składał się z różnych czynności nie był zatomizowany i postrzegany przez pryzmat poszczególnych działań. Tu warto podkreślić - bo kontrolowała go łatwo jedna osoba. Ba ta osoba sama go wykonywała.
   
   Jednym z fundamentów pierwszej rewolucji przemysłowej były natomiast postulaty zgłaszane przez Adama Smitha, tj, podziału i specjalizacji pracy opisanych w "O bogactwie narodów". Myśl Smitha propagował Charles Babbege (zresztą konstruktor pierwszej mechanicznej maszyny liczącej - prainformatyka)Analizując proces produkcji pod kątem wyodrębnienia w niej różnych umiejętności oraz opowiadając się za przydzielaniem robotnikowi tylko pojedynczego zadania, do którego uprzednio został przeszkolony. W dobie wykorzystania zdobyczy techniki jakim były silniki parowe i postępującej z tego tytułu mechanizacji (która umożliwiała z kolei zwiększyć skalę produkcji i działania) obniżka kosztów szkolenia, ciągłe powtarzanie przez robotnika czynności zwiększające wprawę i wydajność było wówczas oczywistym argumentem.(2) Czyli podnoszenie wydajności procesu osiągano poprzez podnoszenie wydajności zadań jako elementów składowych procesów. Rozbito i zatomizowano proces na zadania kontrolowanymi (wykonywanymi) przez poszczególnych ludzi i mających pewne wejścia i wyjścia. W nurt ten wpisał się Frederick Winslow Taylor, amerykański inżynier mechanik, który dokonywał optymalizacji procesów produkcyjnych w przedsiębiorstwach poprzez optymalizację wykonania zadań wchodzących w skład procesów. Najbardziej spektakularnymi przykładami są usprawnienia jakie wprowadził Taylor w Simons Rolling Company (sortowaczki kulek) oraz Bethlem Steel Company (ładowacze materiałów sypkich). Co istotne, czynnikiem zmian był brak siły roboczej i szukanie wydajnego produkowania na niezaspokojony rynek.
   
   Tutaj można by rzec, że strukturalne podejście w informatyce odzwierciedla takie podejście do procesu (które nota bene dominowało aż do XX wieku). Skoncentrowanie na poszczególnych zadaniach (funkcjach, procedurach). Poprawianie jakości oprogramowania uzyskuje się poprzez optymalizację tych "atomicznych elementów" pomiędzy którymi przepływy układają się w proces.
   
   Kolejny etap zmian to reengineering a konsekwencji systemy ERP. Przebudowanie firmy, jej podstawowych zasad. Skoncentrowanie się na kliencie i efekcie końcowym - wartości dla klienta (XX wieku po raz pierwszy globalna podaż dóbr przewyższyła globalny popyt) - doprowadziło do konstatacji, że zadania wykonywane są perfekcyjnie. Tylko, że kluczem do podniesienia wydajności były kiepskie przepływy pomiędzy wielkimi departamentami i działami funkcjonalnymi specjalizującymi się wykonywaniu określonych podzespołów lub elementów skladowych usługi (tu patrz urzędy i biurokracja).(np. wniosek którego całkowity czas faktycznej pracy potrzebnej na wypełnienie wynosił 30 min. a cały proces trwał 2 dni!!). (3)
   Przełom można było osiągnąć dzięki wsparciu technologii, która umożliwiała stworzenie zupełnie nowych procesów. Co więcej, technologia ta umożliwiała spełnienie podstawowego postulatu poprawy przepływów - złożone działania i odchudzone procesy. Ale i okazało się, że planowanie procesów za pomocą narzędzi workflow jest niedostatecznie elastyczne. Że istnieją takie procesy biznesowe, które ze swej natury nie dadzą się sprowadzić do twardo zdefiniowanego przepływu w twardy sposób zakodowany (hardcoded processes). Niech przykładem będzie już kiedyś dyskutowany proces wysyłania e-maili. Na ten problem stara się zaproponować remedium BPM - Business Process Management.
   
   Tak na dobrą sprawę w zaprojektowanie i z optymalizowanie przepływów w organizacji z wykorzystaniem technologii workflow można dopatrzeć się w pewien sposób strukturalnego podejścia. Powinno się jednak brać pod uwagę jeden fakt. Zadania stają się coraz bardziej złożone - ich odpowiednikiem nie będą już pojedyncze procedury i funkcje. Interpretacje i stworzenie odpowiedniej informatycznej analogii pozostawiam czytelnikowi bardziej obeznanemu w inżynierii oprogramowania niż autor.
   
   BPM opiera się na fundamencie teorii stworzonej przez informatyka prof. Robina Milnera, który otrzymał prestiżową nagrodę ACM Turing Award. Fundamentem tym jest to rachunek PI (PI Calculus) oraz wprowadzone za pomocą niego pojęcie procesu mobilnego. Mobilność odnosi się do sposobu w jaki proces rozwija się (ewoluuje) w miarę jak jego wykonywania. To podejście umożliwia stworzenie silnika przełamującego ograniczenie workflow i mogącego obsłużyć każdy, dowolny proces biznesowy. (4) Ten nowy silnik to BPMS - Business Process Management System, który na wzór systemów zarządzania relacyjnymi bazami danych stanowić będzie nowy standard. A wszystko po to, żeby użytkownik końcowy mógł sam za pomocą narzędzi do modelowania procesów je modelować i jednocześnie w ten sposób implementować. Optymalizacja procesów była by w gestii analityków biznesowych zysk oczywisty - skrócenie czasu i kosztów tradycyjnej implementacji zmian SI, oraz elastyczność dzięki której można zdefiniować to co często zdefiniowane być nie mogło z przyczyn technicznych.
   
   Czy zataczamy koło? Czy stare wraca? W pewien sposób tak. Tylko ten powrót starego to raczej powrót idei kontrolowania procesu, ale w sposób niesłychanie elastyczny. Po pierwsze dlatego, że same procesy mogą być zdefiniowane w sposób elastyczny, po drugi że ich wykonanie (wdrożenie) oraz modyfikacja i optymalizacja również daje szerokie pole manewru. W każdym razie DFD, ale na dużo wyższym poziomie abstrakcji...
   
   Kolega z przerwy kawowej
   M.SZ.
   
1. M. Hammer, The Process Concept, http://www.hammerandco.com/about-process.asp
2. James A.F. Stoner, Charles Wankel, Kierowanie, PWE, Warszawa 1996
3. Gwoli wyjaśnienia pewnej pozornej niekonsekwencji... Od I rewolucji przemysłowej do XX wieku dominowała produkcja przemysłowa, dlatego też na niej się kontrowano. Wiek XX przyniósł rozkwit usług (z różnych powodów o których można by wiele tutaj napisać ale po co?). W krajach rozwiniętych większość ludności czynnej zawodowo pracuje w usługach. A współcześnie procesy produkcyjne stanowią
4. Co ciekawe może się to okazać przełomowe w inżynierii komputerów oraz dać gałąź procesowemu podejściu do programowania, tak jak obiektowe wyparło strukturalne.

 

Made with CityDesk
Ostatnia modyfikacja: 8 sierpnia 2006
(c) Michał Bielamowicz, Kraków 2005 - 2006
e-mail: michal(at)bielamowicz.info