<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!-- generator="wordpress/2.2.1" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>

<channel>
	<title>Z głową na klawiaturze</title>
	<link>http://bielamowicz.info/blog</link>
	<description></description>
	<pubDate>Tue, 23 Nov 2010 18:02:56 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.2.1</generator>
	<language>en</language>
			<item>
		<title>Eksploracja kosmosu w trzech aktach</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Nov 2010 18:00:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fantastyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/</guid>
		<description><![CDATA[Klasyczną (choć oczywiście fałszywą) definicją SF jest stwierdzenie, iż utwory należące do gatunku fantastyki naukowej zajmują się eksploracją kosmosu i kontaktami z pozaziemski cywilizacjami. Jako wszechstronny twórca fantastyki, Jacek Dukaj wszedł także w rolę twórcy „najbardziej klasycznej SF” w swoim pierwszym tomie opowiadań (ten wpis to część druga - tu znajdziesz część pierwszą opisu książki, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Klasyczną (choć oczywiście fałszywą) definicją SF jest stwierdzenie, iż utwory należące do gatunku fantastyki naukowej zajmują się eksploracją kosmosu i kontaktami z pozaziemski cywilizacjami. Jako wszechstronny twórca fantastyki, Jacek Dukaj wszedł także w rolę twórcy „najbardziej klasycznej SF” w swoim pierwszym tomie opowiadań (ten wpis to część druga - tu znajdziesz <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/">część pierwszą opisu książki</a>, a tu <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/">drugą</a>). Trzy z nich – „Katedra”, „Muchobójca” i „IACTE” w dość radykalny sposób odwracają naszą wizję podboju kosmosu, będącego w świadomości społecznej miksem telewizyjnych doniesień o misjach wahadłowców, serialu „Star Trek” i cyklu „Gwiezdnych Wojen”.</p>
<p>Romantyczna wizja rozbijających się wspaniałymi statkami kosmicznymi twardzieli została już co prawda zanegowana w pierwszym filmie z cyklu „Obcy”, gdzie statek kosmiczny był po prostu miejscem pracy i zamiast eleganckich piżamek (jak w „Star treku”) załoga nosiła raczej ubrania bliższe kierowcom ciężarówek czy marynarzom na statkach handlowych. Dukaj idzie jeszcze dalej, wyzwalając się z okowów liniowego myślenia: skoro fizyka stawia przed nami radykalne ograniczenia transportu za pomocą pojazdów kosmicznych, należy poszukać innych metod. W „Muchobójcy” rozwiązaniem są - znane skądinąd z fantastyki -  bramy nadprzestrzenne. Oczywiście sam rekwizyt nic do fabuły nie wnosi, jednak kluczowa w całym tym opowiadaniu jest otoczka. Wpływ wprowadzenia technologii bram, dyskusja aspektów ekonomicznych i praktycznych zajmuje sporą część tekstu. Analizę ekonomiczną (bo inaczej tego nazwać nie można) czyta się z zapartym tchem! Po skutkach ekonomicznych omawia autor wpływ technologii bram na politykę i w efekcie – na toczone na świecie wojny. Nic nie jest za darmo, możliwość transportu we wszechświecie powoduje nowe konflikty zbrojne i wcale zdaje się nie być dla ludzkości taka korzystna.</p>
<p>Nie chcąc zdradzać fabuły, ani tym bardziej zakończenia „Muchobójcy”, należy wspomnieć iż jest to opowiadanie przede wszystkim przestrogą dla tego co może stać się na Ziemi po bezkrytycznej adaptacji nowo odkrytej technologii. W wielu momentach opowiadania załamywałem ręce nad niefrasobliwością i brakiem podstawowych zasad bezpieczeństwa w prowadzonej przez rządy działalności. Jak się w końcu okazało, ukręciliśmy sami na siebie bat.</p>
<p>Opuszczając Ziemię, należy obrać cel eskapady kosmicznej. Lecieć można oczywiście na najbliższe nam planety (do najbliższych układów gwiezdnych), lub za pomocą dalekich skoków przemierzać nieznaną pustkę, licząc mimo wszystko że trafi się do wymarzonego układu bez przeszkód. Niestety – im dalej trzeba lecieć, tym większa szansa że coś się po drodze złego stanie. Jeśli zaś leci się latami, to kto będzie czuwać nad przebiegiem misji? Jacek Dukaj daje nam prostą odpowiedź: jak to kto? Wampir.</p>
<p>W opowiadaniu „IACTE” mamy właśnie do czynienia  z taką nieudaną misją. Pilotujący statek kosmiczny wieczny wampir („(…) taki fenomenalny metabolizm – miałby się zmarnować?”) sprowadza pojazd nad dziwną planetę, sam ucieka, a w psującym się na orbicie statku zaczynają umierać ludzie. W końcu rusza ekipa poszukiwawcza, jednak fakt, że wszystko się psuje i pojazdy do komunikacji z orbitą nie są w stanie nawet podnieść się z powierzchni planety powoduje, że załoga znajduje się w coraz gorszej sytuacji. Skazani przez błąd (celowe działanie?) wampira na powolne wymieranie, załoganci „Arki” podejmują kolejne próby wyrwania się z okowów powolnej śmierci. Skazani są jednak na porażkę.</p>
<p>Czasami jednak wszystko może pójść dobrze i układ planetarny udaje się skolonizować. Zaczyna on wtedy żyć własnym życiem, pojawia się na nim kolonia, elementy władzy lokalnej, na końcu w siedzibie układu powstaje nowa diecezja. Bohaterem opowiadania „Katedra” jest młody ksiądz przysłany z diecezji na planecie Lizonne na górnicze asteroidy, aby wsłuchać się w świadectwo świętości Izmira Predu – człowieka, który po katastrofie swojego statku kosmicznego opuścił kabinę i rozhermetyzował swój skafander, aby zasobów tlenu na pokładzie statku wystarczyło dla pozostałej załogi. Jego poświęcenie, narosła legenda, opowieści o cudownych uleczeniach powodują, iż na asteroidach (zwanych Izmiraidami) powstaje miasteczko  a wierni fundują niesamowitą, nanotechnologiczną katedrę.</p>
<p>Zwykły opis procesu beatyfikacyjnego staje się jedynie tłem do całego szeregu intryg i tajemnic które czają się w mroku. Nie do końca wiadomo, czy orbita rodziny planetoid jest stabilna, czy też grozi im ucieczka ze studni grawitacyjnej gwiazdy. Wzajemny układ asteroid jest też nienaturalny (co w astronomii zazwyczaj oznacza istnienie gdzieś w okolicy niezauważonej wcześniej masy), nie do końca jasna wydaje się być budowa ich geologiczna. Nie jest więc dziwne, iż miasto na powierzchni asteroid się rozrasta, zostaje wręcz przykryte hermetyczną kopułą, w okolicy pojawiają się prowadzące badania korporacje, każdy zaczyna węszyć i szukać drugiego dna.</p>
<p>Jest też „Katedra” opowieścią z niesamowitym klimatem. Znajdująca się poza obszarem hermetycznym, na pozbawionej atmosfery planetoidzie Katedra, jawi się jako miejsce tajemnicze, ponure i przygniatające. Sam Dukaj dedykuje opowiadanie Antonio Gaudiemu, i trzeba przyznać iż na kartach książki Katedra wyczarowana jest niesamowicie. Swoją cegiełkę dołożył oczywiście Tomek Bagiński, animując swój film „Kaedra”, który na fragmencie dukajowego opowiadania jest oparty.</p>
<p>Spoglądając na kosmos oczami Dukaja nie należy skupiać się na typowych rekwizytach znanych z klasycznej literatury SF. Ważne jest bowiem to, co czai się poza zasięgiem oczywistości. Można zwykłych ludzi wsadzić w skafandry i wysłać na drugi koniec wszechświata – ale co z tego wyniknie dla naszej planety… o, to już mało który autor potrafi pokazać. Jacek Dukaj pokazuje to po mistrzowsku.</p>
<p>Ten wpis to część trzecia - tu znajdziesz <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/">część pierwszą opisu książki</a> a tu <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/">część drugą</a>.</p>
<p><strong>Jacek Dukaj</strong>: opowiadania <em>&#8220;Katedra&#8221;</em>, <em>&#8220;Muchobójca&#8221;</em> i <em>&#8220;IACTE&#8221;</em> z tomu <em>W kraju niewiernych</em>, Wydanie pierwsze: superNOWA, Warszawa 2004 (kolejne wydania - Wydawnictwo Literackie).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>REWORK!</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rework/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rework/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Nov 2010 01:09:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rework/</guid>
		<description><![CDATA[Jak wywrócić biznes do góry nogami? Napisać książkę całkowicie sprzeczną z zasadami biznesu!

Jest coś fascynującego w biznesie, który z jednej strony jest niesamowicie konserwatywny, kierujący się żelaznymi zasadami, a z drugiej liberalny, wskazujący, iż sposobem na przebicie się jest znalezienie rynkowej niszy. Twórcy firmy 37signals jako sposób na zrobienie biznesu wybrali całkowite jego zanegowanie i… [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak wywrócić biznes do góry nogami? Napisać książkę całkowicie sprzeczną z zasadami biznesu!</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/11/rework_hard.jpg" alt="Rework: Change The Way You Work Forever (Hardcover)" title="Rework: Change The Way You Work Forever (Hardcover)" vspace="10" align="left" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Jest coś fascynującego w biznesie, który z jednej strony jest niesamowicie konserwatywny, kierujący się żelaznymi zasadami, a z drugiej liberalny, wskazujący, iż sposobem na przebicie się jest znalezienie rynkowej niszy. Twórcy firmy 37signals jako sposób na zrobienie biznesu wybrali całkowite jego zanegowanie i…  odnieśli sukces.</p>
<p>Jak traktować powtarzane na serio w książce o biznesie stwierdzenia, aby dostarczać produkty i usługi posiadające mniejszą ilość opcji i możliwości niż konkurencja? Swoisty „wyścig zbrojeń” nakazuje dodawanie z każdą kolejną wersją produktu lub usługi coraz więcej i więcej… Tak mówią „klasyczne” zasady. Czyżby więc ludzie z 37signals postradali rozum nakazując robić MNIEJ niż konkurencja? Takie opinie pojawiają się wśród recenzji tej książki w księgarni amazon.com…</p>
<p>Paradoksalnie, powyższe przemyślenia nie są do końca sprzeczne z „klasycznymi” zasadami ekonomii, a udowodniają, iż prowadzenie biznesu nie jest nauką ścisłą, lecz społeczną. Obrastanie produktu w dodatkowe funkcje („bloat”) zazwyczaj dramatycznie pogarsza jego krzywą nauki. Im więcej opcji, tym trudniejsze wykonanie podstawowych, najprostszych i najczęściej wykonywanych zadań (i nie ma znaczenia to, że każdy użytkownik wykorzystuje w ramach swoich obowiązków inne 20% możliwości) i w ten sposób krzywa robi się niebezpiecznie stroma… Jeśli więc klient nie jest „złapany” w inny sposób, to poszukiwać on będzie prostszej usługi lub produktu. Czyż Apple, sztandarowy przykład upraszczania, nie zawojował rynku prostym jak konstrukcja cepa iPodem, dopiero po kilku latach wprowadzając na rynek skomplikowane i oferujące wiele możliwości modele iPod Touch? Podobnych przykładów jest wiele – wystarczy rozejrzeć się po swoim mieszkaniu, aby znaleźć przedmioty, które z powodzeniem można by zastąpić komputerem, wieżą lub telefonem komórkowym. Pomimo to zegarki sprzedają się  dobrze, smartfony zaś stanowią ułamek rynku telefonii komórkowej.</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/11/rework_paper.jpg" alt="Rework: Change The Way You Work Forever (Paperback)" title="Rework: Change The Way You Work Forever (Paperback)" vspace="10" align="right" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Proste, specjalizowane produkty i usługi to tylko część tego, na co stawiają ludzie z 37signals. Szybkie wprowadzanie produktu na rynek pozwala klientom szybko zweryfikować jego przydatność. Jeśli ludzie mają świadomość niedoróbek, które wynikają z tego, że dostają wersję nad którą wciąż trwają prace, prędzej wybaczą owe błędy, niż gdy błędy występują w gotowych (drogich!) produktach. Możliwość kontaktu z producentem oraz fakt, że producent jest człowiekiem, a nie dwudziestoma liniami suportu na innym kontynencie (klasycznie rzecz ujmując: dobrze działający, sprawny i przyjazne wsparcie klienta jako element przewagi konkurencyjnej) pozwala zbudować wokół produktu grono fanów lub też społeczność. Dobra społeczność pozwala z kolei na przerzucenie na nią roli wsparcia klienta – Święty Graal biznesu to wszakże użytkownicy wspierający się wzajemnie.</p>
<p>Osobny rozdział dotyczy także kultury w pracy. Absolutny zakaz nadgodzin wiąże się z koniecznością maksymalnego wyżyłowania produktywności pracowników w czasie przepisowych ośmiu godzin pracy – z jednoczesnym zastrzeżeniem, że koszt śledzenia pracowników korzystających z Facebooka w czasie godzin pracy może być dużo większy niż „strata” z owym korzystaniem związana. W końcu pracownik zawsze może bezwładnie gapić się w monitor, tłumacząc przełożonemu że „właśnie myśli nad problemem”… Autorzy rozprawiają się też z mitem „wypasionych CVek” i wywracają koncepcję „X lat doświadczenia” zadając zamiast tego pytanie: „co tak naprawdę przez te X lat doświadczenia robiłeś?”.</p>
<p>Mniej to znaczy więcej. Zrób to tak, aby ludzie byli szczęśliwi. Nie przejmuj się konkurencją i nie kopiuj jej – jeśli kopiujesz konkurencję, to nie prowadzisz, a podążasz! Bądź kreatywny! Niech to będzie proste! Autorzy tłuką do głowy takie zasady wychodząc być może z zasady KISS albo z założenia że skoro oni zarobili ciężkie miliony dolarów, to my też możemy?</p>
<p><strong>Jason Fried</strong> i <strong>David Heinemeier Hansson</strong>: <em>Rework: Change The Way You Work Forever</em>, Vermilion, London 2010</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rework/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Różne implikacje istnienia Boga</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Oct 2010 22:43:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fantastyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/</guid>
		<description><![CDATA[W swoich opowiadania Jacek Dukaj dość często porusza temat istnienia Boga. W przeciwieństwie jednak do większości opowiadań o charakterze ściśle religijnym, istnienie Boga stanowi jedynie pewien punkt wyjścia do dalszych rozważań lub zawiązania akcji (ten wpis to część druga - tu znajdziesz część pierwszą opisu książki a tu trzecią).
Jednym z takich opowiadań, łamiących de facto [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W swoich opowiadania Jacek Dukaj dość często porusza temat istnienia Boga. W przeciwieństwie jednak do większości opowiadań o charakterze ściśle religijnym, istnienie Boga stanowi jedynie pewien punkt wyjścia do dalszych rozważań lub zawiązania akcji (ten wpis to część druga - tu znajdziesz <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/">część pierwszą opisu książki</a> a tu <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/">trzecią</a>).</p>
<p>Jednym z takich opowiadań, łamiących de facto doktrynalną wszechwładzę i wszechobecność Boga, jest „Ziemia Chrystusa”. W (wielo) świecie opowiadania mamy do czynienia z wieloma rozgałęzieniami historii skutkującymi stworzeniem kilku (znanych) światów równoległych. Światy te nie są zupełnie innymi przestrzeniami, albowiem zmiana dotyczy jedynie płaszczyzny możliwości (w fizycznej teorii strun mówilibyśmy o piątym wymiarze) i tak na przykład w historii „Ziemi Cartera”, w czasie prezydentury Jimiego Cartera rozpoczyna się wojna światowa pomiędzy ZSRR a USA, i kilkadziesiąt lat później glob jest radioaktywną pustynią, światem rodem z filmów o Terminatorze. W innej Ziemi nie doszło do Rewolucji Październikowej, etc. „Nasza” Ziemia, zwana jest „Ziemią Stalina”, albowiem jesteśmy jedyną znaną nitką historii, w której do władzy w ZSRR doszedł Stalin.</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/10/niewiernych_2.jpg" alt="W kraju niewiernych - wydanie II" title="W kraju niewiernych - wydanie II" vspace="10" align="right" border="2" hspace="10" /></p>
<p>W tym wieloświecie trwa ciągłe poszukiwanie nowych, równoległych Ziem, a po ich odkryciu badanie, gdzie też zaistniała w historii tego świata tak zwana Zwrotnica, czyli wydarzenie różnicujące historie. Oczywiście kolejnym etapem jest podbój.</p>
<p>Wszystko idzie podbijaczom równoległych światów dobrze, dopóki nie trafiają na Ziemię, która różni się od innych pewnym szczegółem – na tej Ziemi wciąż mieszka Chrystus. Chodzi pomiędzy ludźmi i naucza. Na tej Ziemi nie istnieje wiara w Boga. Nikt w niego nie wierzy – wszyscy wiedzą że on jest. Zdaniem Konrada T. Lewandowskiego na dłuższą metę przejście Boga ze sfery wiary do sfery wiedzy udowadnialnej zgodnie z metodą naukową oznacza koniec wolnej woli. Ziemia Chrystusa zdaje się być ową przypadłością częściowo dotknięta. Z drugiej strony szok ontologiczny ekipy eksploracyjnej jest nie do przeskoczenia. Powoli obserwujemy starcie ludzi z epoki rozumu z czymś, co nadprzyrodzone. Zaglądamy ludziom pod czaszki.</p>
<p>Konkluzja tego opowiadania (dodajmy iż Dukaj potwierdza iż jest osobą wierzącą) zdaje się być zgodna z twierdzeniami Lewandowskiego – Bóg możliwy do dowiedzenia metodami naukowymi jest dla człowieka XXI wieku szokiem. Błogosławieni ci, co nie widzieli a uwierzyli ulega odwróceniu – przeklęci ci, co nie wierzyli, a ujrzeli.</p>
<p>Kolejnym opowiadaniem, dość mocno wchodzącym w sferę boskich zamierzeń jest „Medjugorje”. Nazwa o tyleż przewrotna, że ma ona w tym opowiadaniu kilka znaczeń. Teoretycznie jest to opowieść o działalności znakomicie wyposażonej ekipy, której zadaniem jest wyłapywać osoby mające objawienia i za pomocą wyrafinowanej technicznie aparatury sens owych objawień badać. Więcej pisać nie chcę, aby nie zdradzać zakończenia i wrażych szczegółów utworu, jednak akcja przybiera niesamowity obrót.</p>
<p>W pewnym miejscu zdaje się Dukaj rozgrywać wszechmoc Boga, który przemawia zawsze do tego, do kogo chce przemawiać. Z drugiej jednak strony, nie zawsze jest w stanie to zrobić – skoro jest wszechmogący, to czemu po prostu nie zmaterializuje na serwerze SMTP e-maila do wszystkich ludzi na świecie, tylko pokazuje się w białym ogniu, pośrodku krwawej wojny domowej w zapomnianym afrykańskim kraju?</p>
<p>Odpowiedź jest o tyle przewrotna, że zdaje się dotyczyć całej ludzkości .To opowiadanie to teologiczna przyszłość Homo sapiens. Bóg wybrał kiedyś jeden naród, lecz przymierze zostało zerwane. Teraz tracimy status wybranego jako gatunek. To nie Żydzi przestają być u Dukaja Narodem Wybranym – to ludzie przestają być Gatunkiem Wybranym.</p>
<p>Warto dodać, że „Medjugorje” jest jedynym przypadkiem kiedy Dukaj wprost wyjaśnia o co chodzi w jego opowiadaniu. Na swojej stronie przyznaje, że niejednoznaczność zakończenia jest jego błędem i podaje (na osobnej podstronie) wyjaśnienie. Zastanawiam się momentami, czy opowiadanie to nie powinno przejść pewnych zmian. Może nawet nie tyle fabularnych, ile redakcyjnych. Być może Jacek Dukaj zdecyduje się kiedyś zmienić ten tekst, choć trudno będzie uniknąć łopatologii. Jeśli jednak ceną za ucięcie pretensji do niejednoznaczności zakończenia ma być trywializacja tekstu, wolę to opowiadanie w obecnej formie.</p>
<p>Do tematu przyszłości ludzkości w sensie teologicznym wracaj Dukaj w opowiadaniu „In partibus&#8230;”. Tekst ten właśnie daje tytuł całemu tomowi opowiadań. Właściwie ciężko powiedzieć, że jest to opowiadanie. To raczej złączenie ze sobą trzech fabularyzowanych felietonów połączonych wspólnym problemem, nawet nie tyle fantastycznym, ile teologicznym.</p>
<p>Podstawowym zadaniem Kościoła jest oprócz szerzenia wiary także utrzymywanie jej w zgodzie z doświadczanym przez wiernych wszechświatem. Badania naukowe, które wskazywały na istnienie w przeszłości dinozaurów przez długi czas były negowane, jako sprzeczne z Pismem Świętym. Jan Paweł II „pogodził się z Darwinem” na gruncie metody naukowej. Dziś nikt nie neguje koncepcji Wielkiego Wybuchu tylko dlatego, że w Biblii nie ma jego dokładnego. Ta powszechnie znana konieczność zmiany nauki Kościoła na skutek coraz to nowych odkryć stanowi jednak jedynie część rozwoju magisterium. Jest to część najbardziej znana, acz nie jedyna.</p>
<p>Zupełnie osobnym elementem dopasowywania przez Kościół nauki biblijnej do rzeczywistości jest interpretacja nowych zjawisk zachodzących w świecie. Tak jak rozwój cywilizacji stwarza nowe możliwości, tak stwarza też nowe pokusy i nowe przestępstwa – ergo – stwarza nowe możliwości grzechu. Ocena moralna nowych czynności ludzkich również wymaga przeformowania pewnych doktryn – wszak Jezus nigdy nie powiedział że pigułki wczesnoporonne są złe i nigdy nie potępił piramid finansowych. Pomimo to, znając doktrynę chrześcijańską „instynktownie” czujemy, że w ramach chrześcijaństwa te byty są złe.</p>
<p>Jacek Dukaj stawia w swoim quasi opowiadaniu Kościół przed zadaniem jeszcze trudniejszym. Nakazuje teologom konfrontację z życiem pozaziemskim. Dziś, gdy zaczynamy być coraz bardziej pewni iż nawet na Marsie mogło istnieć prymitywne życie, problem uzyskania dowodu na istnienie (obecnie lub w dalekiej przeszłości) życia poza Ziemią zdaje się redefiniować z pytania „czy” w pytanie „kiedy”. Kosmiczne odległości oznaczają, że pewnego dnia otrzymać możemy radiową transmisję od dawno wymarłej cywilizacji…</p>
<p>Jacek Dukaj problem obcej inteligencji stawia przed Kościołem już teraz.  W  Biblii słowa nie ma o kosmitach. Nie ma też jednak słowa o Indianach, a w czasie gdy Jezus chadzał po Izraelu, Indianie tworzyli swoje cywilizacje. Początkowo były wątpliwości, czy chrześcijanin musi być Żydem (członkiem narodu żydowskiego) czy też wystarczy żeby został żydem (wyznawcą religii żydowskiej). Szybko porzucono te wątpliwości, i dziś chrzest oznacza jedynie polanie wodą, a nie obrzezanie. Skądinąd sam chrzest oznaczał początkowo zanurzenie w Jordanie (który wygląda jak zielona breja), a dziś polewamy główkę dziecka czystą wodą. Czyż więc polanie głowy Obcego dziecka ciekłym azotem będzie aż takim wielkim odstępstwem?</p>
<p>Jacek Dukaj idzie w swoich implikacjach dalej. Skoro już uznajemy, że Obcy mają duszę, to czyż nie należy im głosić Słowa Bożego?  Przecież to nasz chrześcijański obowiązek – więc ubierają misjonarze pancerne skafandry i schodzą do morza metanu ewangelizować…</p>
<p>Nie wszyscy Obcy okażą się jednak podatni w tym samym stopniu na Słowo Boże. U niektórych jednak pojawi się chęć zaprzestania przemiany pokoleń (kto powiedział że przemiana pokoleń jest nieefektywna) i wstąpienia w stan kapłański. Oczywiście problem będzie z oddzieleniem gdzieniegdzie samców od samic, ale raz ruszonego postępu się nie zmieni – i tak w końcu Dukaj przedstawia nam półmetrowego kardynała oddychającego chlorem, który leci na konklawe. Jedną granicę złamano już w 1978 roku wybierając papieża nie będącego Włochem, konklawe roku 2005 pokazało, że do zasady, że papież musi być Włochem nie ma powrotu. Póki co papież jest biały – ale zapewne zobaczymy papieża z czarnej Afryki. Padnie kolejna granica. Kiedy więc pojawi się pierwszy papież nie będący człowiekiem? Znów - kiedy ludzie przestaną być Gatunkiem Wybranym?</p>
<p>Dukaj stawia tu szereg niewygodnych pytań – nawet jeśli są one nie wyartykułowane wprost. Czy nie-ludzki papież stanowi złamanie zasady, że człowiek został stworzony na obraz i podobieństwo Boga? Do jakiego stopnia podobni jesteśmy Wszechmogącemu? Pychą byłoby uważać Boga za dwunożnego humanoida o wzroście około dwóch metrów…</p>
<p>Jacek Dukaj potrafi w swoich opowiadaniach otworzyć puszkę Pandory. To, że punktem wyjścia do zaistnienia tej puszki jest fakt istnienia ludzi, którzy wierzą w Boga nie znaczy nic. Geniusz Dukaj objawia się w tym, że on, mimo że sam wierzy, nie nakazuje wiary nikomu. Pokazuje tylko, jak z żelazną logiką z założeń, wynikają implikacje.</p>
<p>Ten wpis to część druga - tu znajdziesz <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/">część pierwszą opisu książki</a>, a tu <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/">trzecią</a>.</p>
<p><strong>Jacek Dukaj</strong>: opowiadania <em>&#8220;Ziemia Chrystusa&#8221;</em>, <em>&#8220;Medjugorje&#8221;</em> i <em>&#8220;In partibus..&#8221;</em> z tomu <em>W kraju niewiernych</em>, Wydanie pierwsze: superNOWA, Warszawa 2004 (kolejne wydania - Wydawnictwo Literackie).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Magia dla informatyków</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 25 Mar 2010 20:39:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fantastyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/</guid>
		<description><![CDATA[Wśród ludzi związanych zawodowo z branżą IT dość powszechna jest skłonność do fascynacji szeroko pojętą fantastyką. Jest to ciekawe zjawisko, zwłaszcza że właśnie informatycy (a już szczególnie matematycy i fizycy, z informatykami dzielący miłość do fantastyki) są mimo częstych skłonności introwertycznych ludźmi twardo stąpającymi po ziemi. Mówiąc złośliwie, pokazuje to jak bardzo ludzie związani z [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wśród ludzi związanych zawodowo z branżą IT dość powszechna jest skłonność do fascynacji szeroko pojętą fantastyką. Jest to ciekawe zjawisko, zwłaszcza że właśnie informatycy (a już szczególnie matematycy i fizycy, z informatykami dzielący miłość do fantastyki) są mimo częstych skłonności introwertycznych ludźmi twardo stąpającymi po ziemi. Mówiąc złośliwie, pokazuje to jak bardzo ludzie związani z nauką czy IT potrafią oddzielić hobby od zawodu…</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/03/niewiernych_1.jpg" alt="W kraju niewiernych - wydanie I" title="W kraju niewiernych - wydanie I" vspace="10" align="left" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Zamiłowanie do fantastyki można jeszcze od biedy wytłumaczyć fascynacją nauką i techniką, które leżą u podstaw SF, czyli „science – fiction”. To „science” jest wbrew pozorom czynnikiem krytycznym, stąd czytelnicy SF są wyczuleni na bajkowe wytłumaczenia. SF musi mieć uzasadnienie i koniec. Nieco inaczej ma się rzecz z literaturą Fantasy, gdzie rolę nauki przejmuje magia. Pomimo, że od czasów Tolkiena masa naśladowców rozciągnęła ramy gatunku tak, że ociera się on o gore (vide opowieści o Conanie czy Xenie), to jednak co pewien czas pojawia się autor który rewolucjonizuje gatunek, i pokazuje, że wiele się jeszcze może w nim wydarzyć.</p>
<p>Takim autorem jest chociażby Andrzej Sapkowski, dość dokładnie opisywany przeze mnie w ramach niniejszego bloga. Magia w utworach Sapkowskiego jest naturalną siłą, którą człowiek może pod pewnymi warunkami okiełznać. Takie podejście do magii trochę odziera ją z nimbu tajemniczości, coraz mniej w niej sztuki, a coraz więcej rzemiosła. Z drugiej strony odarcie z nimbu tajemniczości nie oznacza braku możliwości tworzenia sztuki – technologia obróbki drewna jest znana od dawna a narzędzia są coraz to doskonalsze, jednak rzadko się rodzi talent na miarę Wita Stwosza.</p>
<p>Magię wywraca do góry nogami niezawodny Jacek Dukaj w opowiadaniu „Ruch generała”. Magia nie jest dla Dukaja niczym innym, jak skomplikowanym tworem, opierającym się na długotrwałej nauce. Samo tworzenie zaklęć to mozolne łączenie ze sobą podzaklęć i sprawdzanie działania całości. Stworzone pakiety zaklęć obwarowuje się dodatkowymi klątwami, wyzwalanymi przy zajściu określonych okoliczności. Brzmi znajomo? Tak, w „Ruchu generała” zaklęcia się programuje. Tworzący zaklęcie czarodziej pracuje niczym programista, łącząc klątwy w jedną całość dla uzyskania pożądanego efektu. A efekty często przechodzą najśmielsze oczekiwania – odpowiednio silną magią można unieść statek kosmiczny i polecieć nim na inną planetę. Skoro zaś ruch statku zapewnia magia, nic nie stoi na przeszkodzie, aby statek kosmiczny był z drewna.</p>
<p>Świat, w którym rozwój techniki napędzany jest magią jest w pewien sposób podobny do naszego, ale i zarazem inny. Jeśli bowiem magią można stworzyć latające lub jeżdżące maszyny, to po co prowadzić badania nad mechanizmami napędu? Pomimo więc, że można dolecieć za pomocą magii do gwiazd, to szczytem techniki transportu lądowego jest kolej parowa. Nie występuje także efekt skali – Ford model T był tani i produkowany masowo. Tu, żeby się poruszać, potrzebny jest czarodziej, który wykona odpowiednią usługę…</p>
<p>W opowiadaniu Dukaja fascynuje wizja przedstawionego świata, świata który trwa i trwać będzie, świata, w którym zmiana status quo jest niemożliwa. Odpowiednio dbają o to główni bohaterowie – Żelazny Generał, potężny mag, który od kilkuset lat służy królewskiej dynastii Warzhadów oraz Ptak Zdobywca, władca wrogiego imperium. Te dwa kraje de facto trzymając się w szachu skutecznie blokują możliwość zmian. Fabuły zdradzać nie zamierzam, najważniejsze jest właśnie oto dojmujące uczucie, które pozostaje po lekturze: świat w którym magia jest potężna i łatwo dla ludzi dostępna, nigdy nie dokona przełomu technologicznego. Ten świat nigdy nie będzie w pełni egalitarny, bo to właśnie technologia pozwala nam być równymi.</p>
<p>Opowiadanie „Ruch generała” otwiera pierwszy (w tym roku ma się ukazać drugi) tom opowiadań Jacka Dukaja zatytułowany „W kraju niewiernych”.</p>
<p><strong>Jacek Dukaj</strong>: opowiadanie &#8220;<em>Ruch Generała</em>&#8221; z tomu <em>W kraju niewiernych</em>, Wydanie pierwsze: superNOWA, Warszawa 2004 (kolejne wydania - Wydawnictwo Literackie).</p>
<p>Ten wpis to część pierwsza - tu znajdziesz <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/rozne-implikacje-istnienia-boga/">drugą część drugą opisu książki</a>, a tu <a href="http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/eksploracja-kosmosu-w-trzech-aktach/">trzecią</a>.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/magia-dla-informatykow/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Ścinając krzywą</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/scinajac-krzywa/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/scinajac-krzywa/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 18 Mar 2010 22:30:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/scinajac-krzywa/</guid>
		<description><![CDATA[Podstawowym wyzwaniem podczas wdrażania jakiejkolwiek nowej technologii informatycznej, jest problem braku wykwalifikowanej siły roboczej. Przeszkolenie pracowników kosztuje, i mimo że informatycy chętnie zgłębiają arkana swej sztuki w czasie wolnym, na przystosowanie się do nowych wyzwań potrzeba czasu.
Z punktu widzenia samych pracowników poznawanie nowej technologii, to okazja do wpisania sobie kolejnego, magicznego, trzyliterowego skrótu w CV. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podstawowym wyzwaniem podczas wdrażania jakiejkolwiek nowej technologii informatycznej, jest problem braku wykwalifikowanej siły roboczej. Przeszkolenie pracowników kosztuje, i mimo że informatycy chętnie zgłębiają arkana swej sztuki w czasie wolnym, na przystosowanie się do nowych wyzwań potrzeba czasu.</p>
<p>Z punktu widzenia samych pracowników poznawanie nowej technologii, to okazja do wpisania sobie kolejnego, magicznego, trzyliterowego skrótu w CV. O ile jednak obopólne korzyści pracodawcy i pracownika stają się widoczne po pewnym czasie, o tyle samo wdrożenie nowej technologii kosztuje. Koszt jest tym większy, im bardziej stroma jest krzywa uczenia się.</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/03/devexpress.jpg" alt="Professional DevExpress ASP.NET Controls" vspace="10" align="right" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Trudność nauki wynika przede wszystkim z dwóch czynników. Pierwszym z nim jest trudność, jako immanentna cecha informatyki, drugim jest objętość materiału do poznania. O ile w ostatnich latach trudność jako taka ulega redukcji, dzięki zastosowaniu wszystkich zdobyczy informatyki (od języków programowania wysokiego poziomu począwszy a na metodykach zwinnych skończywszy) o tyle drugi czynnik stanowczo się pogłębia. Skądinąd wzrost ilości materiału jest pochodną radzenia sobie ze złożonością i trudnością informatyki – w języku C# programuje się dużo wygodniej niż w asemblerze 8086, mimo że asembler 8086 posiada zaledwie garść instrukcji, podczas gdy zrobienie czegokolwiek użytecznego w języku C# wymaga znajomości kilkunastu (kilkudziesięciu) klas dostarczanych przez środowisko uruchomieniowe.</p>
<p>Tendencja ta jeszcze bardziej widoczna jest w przypadku Javy – o ile sam język ma raczej banalną składnię, mogącą sprawiać trudność jedynie komuś, kto programować w ogóle nie umie, o tyle sama znajomość składni Javy nie daje właściwie nic. Ciężko jest wręcz napisać cokolwiek, bez znajomości nie tyle kilku standardowych klas, ile któregoś z używanych powszechnie frameworków. Dobre opanowanie danego frameworka wymagać może drastycznie więcej czasu niż nauka samego języka…</p>
<p>Podobna tendencja zaczyna się powoli pojawiać w ekosystemie Microsoftu. Rozbudowane biblioteki klas zaczynają grać coraz większą rolę w tworzeniu systemów dedykowanych platformie .NET. Jedną z takich bibliotek,  jest dzieło firmy DevExpress (kiedyś nazywanej Developers Express, ponieważ jednak złożenie obu tych słów zawiera w sobie podciąg „sex”, ich strona internetowa była często blokowana przez firmy, więc aby nie tracić klientów nazwa się zmieniła). Historia DevExpress sięga czasów wczesnego Delphi, które zdobywać zaczęło popularność w latach 90tcyh. Delphi, narzędzie znakomicie sprawdzające się do tworzenia desktopowych klientów do systemów bazodanowych właściwie do dzisiaj nie dorobiło się podstawowego wydawało by się komponentu do pracy z danymi – grida. Lukę na rynku próbowało zapełnić wiele firm, jednak de facto tylko Quantum Grid z DevExpress stał się standardem przemysłowym, a samej firmie pozwolił się rozwinąć. Nic dziwnego , że kiedy pojawił się .NET, w siedzibie DevExpress zdecydowano się na budowę produktów także dla tej platformy.</p>
<p>Obecnie najciekawszą linią produktową w ramach bibliotek DevExpress są komponenty dla środowiska ASP.NET. Wybór jest dość szeroki – od rozbudowanych kontrolek edycyjnych, poprzez wszelkiego rodzaju wskaźniki, kalendarze, wykresy, raporty a na zaawansowanych gridach skończywszy. Biblioteka jest ogromna i częściowe opanowanie jej elementów pochłania olbrzymią ilość czasu. W ramach ułatwienia tego zadania Paul Kimmel napisał książkę pod wszystko mówiącym tytułem „Professional DevExpress ASP.NET Controls”.</p>
<p>Książkę można podsumować wprost: perfekcyjnie spełnia swoje zdanie. Dzięki temu podręcznikowi można programistę ASP.NET wyszkolić w obsłudze biblioteki DevExpress w bardzo krótkim czasie. Czas ten jest radykalnie krótszy od czasu koniecznego do samodzielnego opanowania materiału, pomimo że zarówno pomoc jak i przykładowe zastosowania na stronach DevExpress są przygotowane rewelacyjnie. Bardzo przyjemne są wstępy do rozdziałów gdzie autor stara się napisać coś o sobie lub od siebie, aby na jakimś życiowym przykładzie omówić jakąś cechę opisywanej biblioteki. Być może niektórzy czytelnicy będą tym rozdrażnieni, osobiście lubię kiedy w książce pojawia się takie „oczyszczenie atmosfery”.</p>
<p>W książce omówiono podstawowe technologie związane z biblioteką komponentów ASP.NET – począwszy od omówienia ASPxGridView (grida), poprzez ASPxTreeList (drzewo), komponenty nawigacyjne (menu, chmury, listy newsów, etc), komponenty do edycji danych (ORM i kontrolki) a na zastosowaniu Ajaxu skończywszy. Uzupełnieniem są rozdziały zawierające informacje dodatkowe oraz ciekawe porównanie filozofii aplikacji webowej i aplikacji klasy desktop.</p>
<p>Książka niestety ma minusy. Minusem podstawowym jest … objętość bibliotek DevExpress. Po przeczytaniu 600 stron ma się sporą wiedzę odnośnie komponentów ją tworzących, jednak po paru miesiącach pracy z kontrolkami ma się wiedzę większą. Niestety, wtedy już nie ma co czytać…</p>
<p>Pomimo tych mankamentów książkę można z czystym sercem polecić wszystkim chcącym rozpocząć swoją przygodę z DevExpress.</p>
<p><strong>Paul T. Kimmel</strong> <em>Professional DevExpress ASP.NET Controls</em>, Wrox, Indianapolis 2009</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/scinajac-krzywa/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Inne rozkosze</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/inne-rozkosze/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/inne-rozkosze/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 20:06:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Ogólna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/inne-rozkosze/</guid>
		<description><![CDATA[Dwadzieścia lat temu pewien weterynarz w średnim wieku wsiadł w Krakowie do autobusu miejskiego i zobaczył cudowną kobietę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak codziennie w Krakowie do autobusów miejskich wsiadają tysiące pasażerów i zapewne jest wśród nich co najmniej kilku weterynarzy w średnim wieku. Pięknych kobiet w autobusach także nie brakuje, jednak tym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwadzieścia lat temu pewien weterynarz w średnim wieku wsiadł w Krakowie do autobusu miejskiego i zobaczył cudowną kobietę. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak codziennie w Krakowie do autobusów miejskich wsiadają tysiące pasażerów i zapewne jest wśród nich co najmniej kilku weterynarzy w średnim wieku. Pięknych kobiet w autobusach także nie brakuje, jednak tym co różni naszą codzienność od podróży doktora Kohoutka, jest nie tylko brak linii pospiesznej A, skasowanej wiele lat temu, ale i dalszy ciąg zaczynającej się właśnie w ten sposób historii…</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2010/03/innerozkosze.jpg" alt="Inne rozkosze" vspace="10" align="left" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Gdyby chcieć być kronikarzem chronologicznym, wypadałoby się cofnąć całe pokolenia Kohoutków wstecz, opowiedzieć historię wielkiej rzeźni i każdego kolejnego małżeństwa budującego ród, wyjaśnić dlaczego dobrzy protestanci nie umierają w zimie aby w końcu dotrzeć  do doktora weterynarii Pawła Kohoutka, wiślańskiego – nie bójmy się tego określenia – jebaki, który na swoje łowy wymyka się do Krakowa. Tam poznaje kolejne swoje Aktualne Kobiety, jednak pech chce, że jedna z nich pakuje swoje rzeczy i wyjeżdża na zawsze do Wisły, aby tam spędzić życie z Kohoutkiem. Pomysł okazuje się być całkiem sensowny, jednakże Kohoutek boi się reakcji domowników: Omy, Matki Kohoutka, Ojca Kohoutka, Pastora, Pastorowej, Żony Kohoutka i nigdy nie określonego w  książce pod kątem płci Dziecka Kohoutka.</p>
<p>„Inne rozkosze” reprezentują dość wczesny okres w twórczości Jerzego Pilcha. Nieco później zaczyna razić jego żonglowanie tymi samymi postaciami, tymi samymi nazwiskami i w końcu tymi samymi miejscami w Wiśle. Fakt, kontekst zawsze się zmienia, jednak w tym przypadku Wisła i jej uwarunkowania faktycznie zdają się być elementem powieści. Osobiście sięgnąłem po „Inne rozkosze” po przeczytaniu większości powieści Pilcha i uważam tą książkę za jedną z przyjemniejszych pozycji w jego twórczości. Na pewno jest to książka łatwa w odbiorze, można się przy niej pośmiać, niestety przed jednoznacznym zakwalifikowaniem jej do nurtu literatury humorystycznej broni się jej zakończenie, które trudno uznać za szczęśliwe.</p>
<p>Pewnym aspektem, który dla mnie osobiście jest ważny, jest Kraków, który pojawia się jedynie epizodycznie. Bohater poznaje swoją Aktualną Kobietę w autobusie pospiesznym linii A, z którego obserwuje między innymi budowę Hotelu Chopin koło Ronda Mogilskiego. Autobus ten po ruszeniu spod Dworca Głównego jechał nieprzerwanie właśnie do Ronda Mogilskiego, zatrzymując się dopiero na przystanku u wlotu ulicy Kieleckiej. Tam właśnie rozpoczyna się rozmowa bohatera z poznaną kobietą, po której oboje niebawem z autobusu wysiadają. Wysiadać mogli choćby w Czyżynach, albo na mojej rodzinnej Wieczystej. Zarówno miejsca, jak i autobus są dla mnie elementem mojej historii, mojego kresu dzieciństwa i powolnym wkraczaniem w okres nastoletni. Gargantuiczne wnętrze autobusu, to jak nić środek pojazdu <a href="http://www.b10r.com/billede.php?id=1198">Scania 111</a> - kilka takich (dość mocno wyeksploatowanych) autobusów było w Krakowie na linii A używane po upadku komuny.</p>
<p>Podsumowując – jest to książka, która warto przeczytać. Sto dwadzieścia stron stanowić może dobrą cezurę naszej skłonności do czytania Pilcha – jeśli nie polubimy go po tej powieści, może nie warto sięgać po następne jego książki. Jeśli jednak polubimy jego pijacko – erotyczny styl, nic nie stoi na przeszkodzie, aby poznawać jego twórczość dalej.</p>
<p><strong>Jerzy Pilch</strong>: <em>Inne rozkosze</em>, Wydawnictwo a5, Kraków 2004</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2010/inne-rozkosze/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Wszystko już było.</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/wszystko-juz-bylo/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/wszystko-juz-bylo/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 03 Sep 2009 18:52:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Fantastyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/wszystko-juz-bylo/</guid>
		<description><![CDATA[Kto wymyślił radio – Marconi czy Popow? Zagadnienie to per saldo dla ludzkości ma znaczenie niewielkie, interesują się tym Rosjanie oraz Włosi. Paradoksalnie bycie odkrywcą czegoś, daje największą satysfakcję samemu odkrywcy i gronu jego znajomych bądź krajan. Z perspektywy wszechświata, nie ma to żadnego znaczenia. W każdym kraju równolegle ktoś może wpaść na genialny pomysł. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kto wymyślił radio – Marconi czy Popow? Zagadnienie to per saldo dla ludzkości ma znaczenie niewielkie, interesują się tym Rosjanie oraz Włosi. Paradoksalnie bycie odkrywcą czegoś, daje największą satysfakcję samemu odkrywcy i gronu jego znajomych bądź krajan. Z perspektywy wszechświata, nie ma to żadnego znaczenia. W każdym kraju równolegle ktoś może wpaść na genialny pomysł. Cóż jednak z tego, jeśli tak naprawdę pierwszy wynalazca danego przedmiotu żył pięć milionów lat wcześniej pod słońcem innej gwiazdy?</p>
<p>Takie problemy stawia przed czytelnikiem Jacek Dukaj w swej mikropowieści „Córka łupieżcy”. Historia dziejąca się w pierwszej połowie XXI wieku już od pierwszej strony kopie czytelnika w twarz. Nagle znajdujemy się w zupełnie innym świecie, świecie który choć całkowicie różny, jest jednak naszym światem. Dla mnie ten obcy świat jest równocześnie całkowicie realnym dzisiejszym światem – krakowski Rynek, ulica Szewska, krakowskie tramwaje, Wieliczka czy wreszcie Beskid Niski. Wille w stylu „późny Gierek” czy koszulki z podobizną Kazika Staszewskiego. To moja codzienność, mimo że w perspektywie 30 lat półnagie dziewczyny z jędrnymi piersiami w towarzystwie opalonych, muskularnych młodych Polaków zmierzają przez rozgrzany do kilkudziesięciu stopni Celsjusza Rynek do elfiej dzielnicy Krakowa.</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2009/09/corkalupiezcy.jpg" alt="Córka łupieżcy" vspace="10" align="right" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Technika kopania czytelnika w twarz jest w pewien sposób typowa dla Jacka Dukaja. Może w mniejszym stopniu występują ona w niedawnym „Lodzie” jednak we wcześniejszej jego twórczości już od pierwszej strony wciągani jesteśmy w świat powieści. Autor zwraca się do nas językiem bohaterów powieści, sami bohaterowie nie tłumaczą nam swoich przyzwyczajeń, nie spowiadają się do czego służą gadżety,  których używają. Wszak czy my sami biorąc do ręki telefon komórkowy analizujemy głośno jego rozwój w ciągu ostatnich lat? Nie robimy tego, i nie robi tego także Jacek Dukaj – tajemnicze czynności i dziwne przedmioty stają się dla nas zrozumiałe w toku powieści. Paradoksalnie efektem tego jest fakt, że często pierwszy rozdział powieści Dukaja czytam po kilka razy.</p>
<p>Akcja „Córki łupieżcy” dzieje się w Krakowie, pod koniec pierwszej połowy XXI wieku. Rozwój cywilizacji jest niesamowity. Modyfikacje genetyczne zapewniły wszystkim chętnym piękne ciała i wysoką inteligencję. Próg pełnoletniości obniżył się do wieku dziesięciu lat, gdyż dzieci z „Generacji T” szybciej się uczyły i skończenie studiów w wieku lat kilkunastu stało się normą. Technologie produkcji ażurowych i wytrzymałych konstrukcji (zwanych z racji wyglądu „elfimi technologiami”) rozpowszechniły się na tyle, że budowa domu trwa zaledwie kilka dni. Wszechobecna, zdawało by się że przecząca prawom fizyki obecność ogólnoświatowej sieci, nie działającej jedynie w ramach komputerów, ale i w ramach istot żywych nikogo już nie dziwi.</p>
<p>Z tego wyścigu nowoczesności wyłamywali się niektórzy mieszkańcy wsi. Życie płynęło dla nich jak dawniej – z tym że zmieniony klimat zabijał ich swoim gorącem. Wyludnione wsie, upadłe PGRy (mimo że Dukaj wprost nie pisze o jaki rejon chodzi, to owe karpackie PGRy wskazują raczej na Beskid Niski) są dla Generacji T nową „ziemią nieodkrytą”. Polaryzacja społeczeństwa jest dość duża, w efekcie niekiedy „miastowi i nowocześni” nie zauważają nawet mieszkańców wsi, nawet jeśli mieszkańcem tym jest młody chłopak w koszulce z hologramem zespołu Kult (jest trochę racji doborze zespołu  – mało który zespół trwając tak jednoczy młodych i starych jak Kult).</p>
<p>W tym nowoczesnym świecie Zuzanna Klajn w dzień swoich osiemnastych urodzin otrzymuje prezent od swojego zmarłego ojca. Skrupulatnie zaplanowany mechanizm prawny przekazuje jej tajemniczą szkatułkę. Cóż ciekawego może przekazać swojej córce archeolog , teoretycznie najnudniejszy człowiek na świecie?</p>
<p>Tylko że… wszystko już było. Królową nauk jest archeologia. Czy ma sens trudzenie się nad rozszyfrowaniem zagadek natury, skoro archeolodzy odkopią rozwiązanie owych zagadek, zanim w ogóle badania zdążą się posunąć w kierunku rozwiązania? W ziemi jest odpowiedź na każde pytanie naukowców, każdy wynalazek, jaki może przyjść nam do głowy… To archeolodzy kierują ludzkość na nowe tory…</p>
<p>Zuzanna w prezencie od swojego rodziciela odkrywa coś, co na zawsze zmieni jej życie. Zabierze nas ona w „podróż życia”, zobaczymy rzeczy, o których się nam nie śniło. Na końcu dowiemy się, że – jak zwykle – istnieją „oni”. Oni, którzy zawsze knują tajne spiski.</p>
<p>Niedawno przeczytałem wywiad z Jackiem Dukajem, w którym stwierdził on, iż powieści w stylu „Córki łupieżcy” mógłby produkować taśmowo. Miał też do tej mikropowieści stosunek raczej chłodny, zaliczając ją do mniej udanej części swojej twórczości. Nie mogę się z tym zgodzić – każdy mający choć odrobinę pokory twórca patrząc na swoje wcześniejsze dzieła jest z nich raczej niezadowolony. Jest to jednak etap, który trzeba przejść –bez „Córki łupieżcy” nie byłoby „Lodu”. Niezadowolenie musi istnieć – to nie jest cecha li tylko literatów. To samo będą czuć wszyscy twórcy, nawet ci, których twórczość nie zalicza się do kręgu literatury i sztuki, na przykład programiści. To uniwersalna cecha procesu twórczego.</p>
<p>Warto przeczytać „Córkę łupieżcy” także dla odkrywanych drobnych smaczków. Bogowie w tej książce są złośliwi i czytają Philipa K. Dicka – stąd Wysoki Zamek, czy tabletki ubika. Złośliwy jest także sam Dukaj – matka Zuzanny została ochrzczona w wierze „rydzykowców”, zaś elegancki model BMW nosi nazwę „Arafat”. Przytyków Dukaja do naszej rzeczywistości jest oczywiście dużo więcej, wszak kulturowo bohaterowie należą do naszej rzeczywistości. Niektóre z motywów świata są jedynie nieco przetworzonymi elementami naszego świata. Czyż zresztą mogło by być inaczej? Wszak wszystko już było…</p>
<p><strong>Jacek Dukaj</strong>: <em>Córka łupieżcy</em>, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2009</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/wszystko-juz-bylo/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>W obronie kohezji logicznej</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/kohezja-logiczna/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/kohezja-logiczna/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 16 Jul 2009 23:05:49 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/w-obronie-kohezji-logicznej/</guid>
		<description><![CDATA[W swej znakomitej książce „Code Complete” Steven McConnell rozważa między innymi pojęcie kohezji.  W dużym skrócie – kohezja jest miarą „spoistości” danego modułu, klasy lub funkcji. Im większa kohezja – tym mocniej dana funkcja (klasa, moduł) zorientowana jest na realizację jednego, konkretnego zadania. Perfekcyjnie kohezyjną funkcją jest funkcja sin(), spotykana w wielu językach i licząca [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W swej znakomitej książce <a href="http://www.cc2e.com/" target="_blank">„Code Complete”</a> Steven McConnell rozważa między innymi pojęcie <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Cohesion_(computer_science)">kohezji</a>.  W dużym skrócie – kohezja jest miarą „spoistości” danego modułu, klasy lub funkcji. Im większa kohezja – tym mocniej dana funkcja (klasa, moduł) zorientowana jest na realizację jednego, konkretnego zadania. Perfekcyjnie kohezyjną funkcją jest funkcja sin(), spotykana w wielu językach i licząca sinus z danej wartości. Służy ona do liczenia sinusa i nie ma żadnych efektów ubocznych ani dodatkowego działania. Podobną kohezją cechują się funkcje zwane geterami lub seterami – ich zadaniem jest zwrócić, lub ustawić odpowiednią wartość zapewniając odpowiedni poziom bezpieczeństwa.</p>
<p>W naturze spotka się wiele rodzajów kohezji – od najsilniejszej, funkcjonalnej, gdzie działanie danej funkcji jest ściśle podporządkowane temu, co ma ona uczynić, aż po kohezję przypadkową, którego to terminu nie trzeba chyba wyjaśniać. Istnieje wiele kohezji dobrych (np. kohezja sekwencyjna, występująca wtedy, gdy ważna jest kolejność operacji, które w innej kolejności nie mają sensu), jak i złych. Jedną ze złych kohezji jest kohezja logiczna.</p>
<p>Podstawową ideą kohezji logicznej jest tworzenie funkcji, które wykonują różne zadania, w zależności od przesłanej do nich flagi. Wykonywane funkcje są średnio ze sobą związane, ot najważniejsza jest owa sterująca flaga. McConnell uważa taki rodzaj kohezji za generalnie nieakceptowany.</p>
<p>Pomimo, że generalnie zgadzam się z McConnellem, to jednak dochodzę do wniosku, że myli się on w tej sprawie. Z jednej strony mamy bowiem czystość kodu, z drugiej zaś jego użyteczność. Przypomina mi to sytuację, gdy <a href="http://stackoverflow.com/questions/956255/why-is-it-bad-practice-to-call-an-eventhandler-from-code/958253#958253">miałem w funkcji obsługi zdarzenia kod</a>, który w pewnym momencie prosił użytkownika o potwierdzenie. Jakiś czas później musiałem zautomatyzować tą formatkę zapewniając funkcję, która wykona to samo co wspomniana obsługa zdarzenia, klikając „Tak” na zadawane w niej pytanie. Rozwiązaniem problemu był refaktoring kodu obsługującego zdarzenie do nowej funkcji, która otrzymała dodatkowy parametr mówiący czy pokazywać potwierdzenie, czy domyślnie zakładać kliknięcie „Tak”. Funkcja nazywała się InternalSelectItem i jej wywołanie występowało zarówno w obsłudze zdarzenia OnSelectItem (parametr mówiący o potwierdzeniu miał wartość TRUE), oraz w obsłudze automatycznej, gdzie z kolei parametr miał wartość FALSE (dłuższą dyskusję można znaleźć na stackoverlow.com).</p>
<p>Z drugiej strony niedawno w swej pracy stanąłem przed zadaniem dodania kilku funkcjonalności na istniejącej formatce. Formatka prezentowała różne rodzaje bytów („itemów”) które mogły być klasyfikowane na różne sposoby. Istniała cała masa możliwych zmian klasyfikacji dostępnych z menu kontekstowego. Użytkownik zaznaczał sobie dane, które chciał zmienić, wybierał z menu kontekstowego co chce zrobić, a system realizował jego życzenie.</p>
<p>Oczywiście zanim dochodziło do wykonania  operacji, użytkownik musiał potwierdzić chęć wykonania, później należało sprawdzić, czy zaznaczono prawidłowe itemy, potem wykonywano operację, a na końcu odświeżano listę. Całość realizowana jest przez poniższy kod (tu w pseudopascalu):</p>

<div class="wp_syntax"><table><tr><td class="line_numbers"><pre>1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
31
32
33
</pre></td><td class="code"><pre class="delphi" style="font-family:monospace;"><span style="color: #000000; font-weight: bold;">procedure</span> TMyForm<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">PerformOperationOnSelected</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>APerformingQuery<span style="color: #000066;">:</span> TSomeQuery<span style="color: #000066;">;</span> AQuestionText<span style="color: #000066;">:</span> <span style="color: #000066; font-weight: bold;">string</span><span style="color: #000066;">;</span> ALimitOperationToAssignedOnly<span style="color: #000066;">,</span> ALimitOperationToIgnoredOnly<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066; font-weight: bold;">boolean</span><span style="color: #000066;">&#41;</span><span style="color: #000066;">;</span>
<span style="color: #000000; font-weight: bold;">var</span>
  li<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066; font-weight: bold;">integer</span><span style="color: #000066;">;</span>
  lItemId<span style="color: #000066;">:</span> <span style="color: #000066; font-weight: bold;">integer</span><span style="color: #000066;">;</span>
  lMustRefresh<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066; font-weight: bold;">boolean</span><span style="color: #000066;">;</span>
<span style="color: #000000; font-weight: bold;">begin</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecordCount</span> <span style="color: #000066;">=</span> <span style="color: #0000ff;">0</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Exit</span> <span style="color: #000066;">;</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> MessageDlg<span style="color: #000066;">&#40;</span>AQuestionText<span style="color: #000066;">,</span> mtConfirmation<span style="color: #000066;">,</span> <span style="color: #000066;">&#91;</span>mbYes<span style="color: #000066;">,</span> mbNo<span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">,</span> <span style="color: #0000ff;">0</span><span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000066;">=</span> mrNo <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Exit</span><span style="color: #000066;">;</span>
  lMustRefresh<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066;">=</span><span style="color: #000000; font-weight: bold;">false</span><span style="color: #000066;">;</span>
  <span style="color: #808080; font-style: italic;">{ Iterating selected records }</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">for</span> li <span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066;">=</span> <span style="color: #0000ff;">0</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">to</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecordCount</span> <span style="color: #000066;">-</span> <span style="color: #0000ff;">1</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">do</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">begin</span>
    <span style="color: #808080; font-style: italic;">{ If not a valid item, use continue to jump to next iteration}</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">NOT</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">IsValidItem</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Continue</span> <span style="color: #000066;">;</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>ALimitOperationToAssignedOnly<span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">begin</span>
      <span style="color: #808080; font-style: italic;">{Use continue to jump to next iteration if unassigned or igonred}</span>
      <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>NULL <span style="color: #000066;">=</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Values</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> cAssignmentId <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Continue</span><span style="color: #000066;">;</span>
      <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>cIgnored <span style="color: #000066;">=</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Values</span><span style="color: #000066;">&#91;</span>cAssignmentId<span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Continue</span><span style="color: #000066;">;</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">end</span><span style="color: #000066;">;</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>ALimitOperationToIgnoredOnly<span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">begin</span>
      <span style="color: #808080; font-style: italic;">{Use continue to jump to next iteration if assigned or unassigned – ie limit to ignored}</span>
      <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>NULL <span style="color: #000066;">=</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Values</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> cAssignmentId <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Continue</span><span style="color: #000066;">;</span>
      <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span><span style="color: #0000ff;">0</span> &amp;lt<span style="color: #000066;">;</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Values</span><span style="color: #000066;">&#91;</span>cAssignmentId<span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> <span style="color: #000066;">Continue</span><span style="color: #000066;">;</span>
    <span style="color: #000000; font-weight: bold;">end</span><span style="color: #000066;">;</span>
    lItemId<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066;">=</span> Grid<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">SelectedRecords</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> li <span style="color: #000066;">&#93;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Values</span><span style="color: #000066;">&#91;</span> cItemId <span style="color: #000066;">&#93;</span> <span style="color: #000066;">;</span>
    APerformingQuery<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">ParamByName</span><span style="color: #000066;">&#40;</span>cParamName<span style="color: #000066;">&#41;</span><span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">AsInteger</span><span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066;">=</span> lItemId<span style="color: #000066;">;</span>
    APerformingQuery<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Exeute</span><span style="color: #000066;">&#40;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span><span style="color: #000066;">;</span>
    lMustRefresh<span style="color: #000066;">:</span><span style="color: #000066;">=</span><span style="color: #000000; font-weight: bold;">true</span><span style="color: #000066;">;</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">end</span> <span style="color: #000066;">;</span>
  <span style="color: #000000; font-weight: bold;">if</span> <span style="color: #000066;">&#40;</span>lMustRefresh<span style="color: #000066;">&#41;</span> <span style="color: #000000; font-weight: bold;">then</span> acRefresh<span style="color: #000066;">.</span><span style="color: #006600;">Execute</span><span style="color: #000066;">&#40;</span><span style="color: #000066;">&#41;</span><span style="color: #000066;">;</span>
<span style="color: #000000; font-weight: bold;">end</span><span style="color: #000066;">;</span></pre></td></tr></table></div>

<p>Cóż tu się dzieje? Ano najpierw mamy pytanie do użytkownika, następnie sprawdzenie które Itemy są w ogóle właściwe do przetwarzania (może się okazać, że część wpisów to jedynie wpisy grupujące). Dopiero później w pętli dokonywane jest sprawdzenie każdego itemu na okoliczność pasowania do flagi sterującej i jeśli w wyniku sprawdzenia nie zostaniemy skierowani na następną iterację, dokonywana jest właściwa operacja za pomocą obiektu <font face="Courier"><strong>APerformingQuery</strong></font> przekazywanego jako parametr. Procedura dodatkowo sprawdza, czy faktycznie dokonała jakiś operacji, i wywołuje obiekt odświeżający GUI.Jest to klasyczny przykład kohezji logicznej: nie dość, że flagami sterującymi znacząco zmieniamy zbiór itemów wchodzących w zakres działania procedury, to jeszcze sam sens działania – obiekt wykonujący działanie również jest przekazywany jako parametr! Jedyne, w czym się procedura owa broni, to tekst komunikatu dla użytkownika, przekazany jako parametr – to może mieć sens choćby ze względu na możliwość zmiany języka.</p>
<p>Pozostaje zadać sobie pytanie, czy kod ten jest zły? Cóż, niewielka separacja logiki biznesowej od logiki interfejsu może jednak razić. Jednak biorąc pod uwagę, iż faktyczna logika biznesowa ukryta jest w obiekcie wykonującym rzeczywiste działanie, sprawa przestaje wyglądać tak brzydko.</p>
<p>Śmierdzą trochę flagi sterujące, ale… czyż bez nich nie byłoby konieczne implementowanie kilku różnych procedur, do obsługi każdego elementu interfejsu użytkownika z osobna? Kohezja logiczna,  mimo że generalnie niezbyt akceptowalna, potrafi czasem pomóc nam, zmniejszając ilość kodu obsługującego interfejs użytkownika i drastycznie zmniejszając ilość punktów styku logiki interfejsu i logiki biznesowej.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/kohezja-logiczna/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Microsoft i ciulanie MCP</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/ms-ciulanie-mcp/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/ms-ciulanie-mcp/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 21 Jun 2009 14:13:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/microsoft-i-ciulanie-mcp/</guid>
		<description><![CDATA[Trzy dni temu dostałem emailowy biuletyn MCP z Microsoftu (MCP to Microsoft Certified Professional, czyli ktoś, kto zdał choć jeden egzamin certyfikacyjny MS). Jako główny temat biuletynu, podano informację, że oto MS rezygnuje z wysyłki certyfikatów.
Wiadomość ta pokazała się w oficjalnym blogu „Born to learn” 1 czerwca, jednak większość z dwu i półmilionowej rzeszy MCP [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Trzy dni temu dostałem emailowy biuletyn MCP z Microsoftu (MCP to Microsoft Certified Professional, czyli ktoś, kto zdał choć jeden egzamin certyfikacyjny MS). Jako główny temat biuletynu, podano informację, że oto<a href="http://borntolearn.mslearn.net/2009/06/going-green-mcp-digital-certificates-are-here"> MS rezygnuje z wysyłki certyfikatów</a>.</p>
<p>Wiadomość ta pokazała się w oficjalnym blogu <a href="http://borntolearn.mslearn.net/">„Born to learn”</a> 1 czerwca, jednak większość z dwu i półmilionowej rzeszy MCP na świecie dowiedziała się tego dopiero 19 czerwca. Zmiana wchodzi w życie 1 lipca, więc MS zafundował swoim „wyznawcom” zaledwie jedenastodniowe vacatio legis.</p>
<p>Oficjalną przyczyną rezygnacji z wysyłania „Paczek powitalnych” jest chęć redukcji „carbon footprint”, czyli wydumanego wskaźnika, jak bardzo Microsoft emituje do atmosfery CO2. Niestety, przyjrzenie się temu co twierdzi Microsoft po raz kolejny pokazuje jak wielką hucpą jest światowa walka z CO2…</p>
<p>W dotychczasowych paczkach powitalnych z Microsoftu znajdował się zazwyczaj list z gratulacjami, ładnie wydrukowany certyfikat oraz plastikowa karta (formatu wiadomego) potwierdzająca certyfikacje jakie dany delikwent posiada. Paczka, a raczej gruba koperta przychodziła do domu pocztą, a czas oczekiwania na przesyłkę był obrzydliwie długi. Obecnie Microsoft zapowiedział, że certyfikaty będzie się pobierać z odpowiedniej strony, zaś za „drobną opłatą” będzie można je dostać do domu. Plastikowych kart już więcej nie będzie.</p>
<p>Przekaz jest jasny – Microsoft tnie koszty, wycierając sobie przy okazji gębę sprawą dbałości o przyszłość planety. Dodatkowo, z wielką radością podcina gałąź na której siedzi. W pewien sposób zdaje się podążać śladami Borlanda, który wypinając się parę lat temu na studentów, nieomal doprowadził do śmierci swojego flagowego produktu czyli Delphi (dopiero wejście nowego właściciela poprawiło trochę sytuację Delphi). O ile Borland odcinał sobie dopływ „świeżej krwi”, o tyle Microsoft stara się zrazić do siebie swoich najwierniejszych akolitów – czyli osoby z tytułem MCP (i wyższymi).</p>
<p>Przy cenie jednego egzaminu oscylującej wokół 100 dolarów (a do wielu certyfikatów trzeba zdać kilka egzaminów) koszty wysłania plastikowej karty i papierka są znikome wobec uzyskiwanego przychodu. Sam kolorowy certyfikat jest pewnym bajerem, służy często do powieszenia sobie na ścianie i cieszenia się z własnej próżności . Plastikowa karta MCP może służyć co najwyżej do rozpoznania się na branżowych konferencjach. Korzyści w postaci sklepiki MCP pomijam – kilkadziesiąt dolarów za samo <strong>przesłanie</strong> koszulki to ceny powszechnie bulwersujące europejskich MCP.</p>
<p>Materialne korzyści z bycia MCP są niewielkie, kartę można oczywiście podrobić, a certyfikat skopiować. Sęk w tym, że ktoś kto legitymuje się tym certyfikatem może być łatwo sprawdzony. Ranga certyfikacji, w której dostaje się coś materialnego do ręki, a takiej w której dostaje się jedynie linka jest znacząco różna. Niedawno spotkałem się z porównaniem – skoro certyfikaty są niepotrzebne, to po co uczelnie organizują uroczyste wręczenia dyplomów? Szybciej by było gdyby dziekan wysłał każdemu maila z dyplomem w PDFie…</p>
<p>Certyfikaty MS pobrane ze strony mają jedną, dość ciekawą cechę: podpis szefa. Nie jest on wbrew pozorom podpisem aktualnego w dniu wydawania certyfikatu CEO Microsoftu, lecz domyślnie ląduje tam Ballmer.</p>
<p>W całej tej historii nie chodzi jednak tyle o koszta, co o zasady i etykę. O ile spadek postrzeganej wartości  certyfikacji MS jest sprawą do przełknięcia, o tyle drażni i denerwuje udział MS w hucpie związanej z „ochroną” środowiska. Wykorzystanie szlachetnej idei dla ordynarnego cięcia kosztów jest dla mnie działaniem wybitnie nieetycznym.  Wysyłanie tego, co dotąd było w cenie egzaminu za dodatkową opłatą w żaden sposób nie zmniejsza emisji CO2, a zwiększa jedynie zysk Microsoftu. Nie sposób zauważyć zresztą, że sam Microsoft jest wysoce zasłużony na gruncie emisji CO2, wprowadzając na rynek coraz to nowe systemy operacyjne, których główną cecha jest coraz to większe zapotrzebowanie na moc obliczeniową, ergo: coraz to większa emisja CO2.</p>
<p>Oczywiście gwoli ścisłości zauważyć trzeba, iż samo zajmowanie się dwutlenkiem węgla jako główną pogarszania się stanu środowiska  na planecie jest co najmniej niedorzeczne, a już próby ograniczania emisji CO2 poprzez zastępowanie zwykłych żarówek oszczędnościowymi świetlówkami zawierającymi w sobie toksyczną rtęć jest piramidalną, szkodliwą głupotą. Używanie przez firmę z branży IT argumentów z coraz mniej na serio branej krucjaty przeciwko CO2, o czym ciekawie pisał niedawno bodajże <a href="http://rewers.computerworld.pl/">Jakub Chabik</a> (nie mogę znaleźć wpisu) jest po prostu wynikiem mniszej odporności informatyków na nie związane z IT hype. Bo na informatyczne hype jesteśmy już generalnie uodpornieni.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/ms-ciulanie-mcp/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Objawienie programistów Visual Studio</title>
		<link>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/visual-studio/</link>
		<comments>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/visual-studio/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Mar 2009 09:27:26 +0000</pubDate>
		<dc:creator>admin</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Informatyka]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/visual-studio/</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio podczas zamawiania kilku książek w Helionie w ramach promocji mogłem sobie zupełnie za darmo wybrać dodatkową pozycję. Zazwyczaj promocja taka dotyczy jakiś starych książek, opisujących dawno już wymarłe technologie. Tym razem wśród dostępnych pozycji znalazłem „100 sposobów na Visual Studio”. Nie namyślając się wiele, zamówiłem ją.
Po wstępnym przejrzeniu zrozumiałem, dlaczego książka była dodawana za [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio podczas zamawiania kilku książek w Helionie w ramach promocji mogłem sobie zupełnie za darmo wybrać dodatkową pozycję. Zazwyczaj promocja taka dotyczy jakiś starych książek, opisujących dawno już wymarłe technologie. Tym razem wśród dostępnych pozycji znalazłem „100 sposobów na Visual Studio”. Nie namyślając się wiele, zamówiłem ją.</p>
<p>Po wstępnym przejrzeniu zrozumiałem, dlaczego książka była dodawana za darmo: opisano w niej Visual Studio w wersjach 2002, 2003 i 2005beta. Patrząc z obecnego punktu widzenia, gdzie VS 2005 jest dojrzałą technologią, zastępowaną powoli przez VS 2008 (z VS 2010 na horyzoncie za kilka miesięcy), nie należy się postępowaniu Helionu dziwić. Faktycznie, część materiału wydaje się już nieco przestarzała – autorzy omawiają czasami dodatki, które nowością mogły być 5 lat temu, a dziś zostały zastąpione przez dużo lepsze rozwiązania. Pomimo to, książka ta jest genialna.</p>
<p><img src="http://bielamowicz.info/blog/images//2009/03/vshacks.jpg" alt="100 sposobów na VISUAL STUDIO" vspace="10" align="left" border="2" hspace="10" /></p>
<p>Potęga tej książki objawia się, gdy przeczytamy trzy pierwsze rozdziały a następnie zechcemy wypróbować podane tam porady w naszym najnowszym Visual Studio. Dla mnie było to zaskoczenie – niektóre magiczne skróty klawiaturowe maksymalnie upraszczające życie działają w każdej wersji. Oprócz klasycznych Ctrl + literka, w VS istnieje wiele skrótów wymagających użycia kilku klawiszy, często występują też sekwencje kombinacji klawiszy, wywołujące zaawansowane funkcje. Objawieniem dla mnie było Ctrl+K, Ctrl+D – czyli sekwencja klawiszy uruchamiająca dla bieżącego dokumentu funkcje autoformatowania kodu. Rzecz maksymalnie przydatna przy edycji plików ASPX. Już dla samego opisu zaawansowanych możliwości IntelliSense opłaca się kupić tą książkę&#8230;</p>
<p>Oczywiście nie tylko klawisze skrótu i podpowiadanie składni jest tym, czego można się z tego poradnika nauczyć. Omówienie sposobów w jaki VS zarządza swoimi edytorami oraz związane z tym sztuczki same z siebie stanowią wartość. W podanym przykładzie autorzy uczą, jak zrobić z Visual Studio edytor do&#8230; języka PHP!</p>
<p>Książka omawia także dośc wyczerpująco sprawy związane z budową systemu dokumentacji i dokumentowania swojego kodu, łącznie z rzeczą tak zdawało by się banalną jak dodatek pozwalający eksportować ładnie sformatowany kod do bloga.</p>
<p>Obszerną (i zapewne wciąż mimo zmian w Visual Studio aktualną) część książki poświęcono na omówienie zagadnień związanych z rozszerzaniem środowiska poprzez wszelkiego rodzaju makra oraz programistyczne dodatki. Za pomocą specjalnego API możliwe jest bowiem samodzielne pisanie programów, które pozwolą nam zautomatyzować niektóre, specyficzne dla naszych zastosowań operacje. Jeśli dodać do tego krótkie wprowadzenie do programowania w Microsoft Office, obraz tej książki jako uczty sycącej każdego dewelopera Visual Studio staje się pełny.</p>
<p>Oczywiście aby w pełni skorzystać z tej ksiązki, wskazane jest zaopatrzenie się w nowsze wydanie <img src='http://bielamowicz.info/blog/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>James Avery</strong>: <em>100 sposobów na VISUAL STUDIO</em>, Helion, Gliwice 2005</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://bielamowicz.info/blog/index.php/2009/visual-studio/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>

